Lotnisko w Łodzi celebruje rekord. Za sukcesem 37 mln zł straty
Łódzkie lotnisko obsłużyło najwięcej pasażerów w historii. Rekord nie poprawił jednak finansów portu. W 2025 roku strata brutto wzrosła do 37,44 mln zł i była większa, niż zakładał plan spółki.
Lotnisko w Łodzi ma rekord, który dobrze wygląda na zdjęciach z terminala i w materiałach promocyjnych. W 2025 roku obsłużyło 488 813 pasażerów, najwięcej w swojej historii. To o 57 671 osób więcej niż rok wcześniej. Tyle że rekord pasażerski nie przełożył się na poprawę finansów. Przeciwnie: strata brutto wzrosła z 34,99 mln do 37,44 mln zł i okazała się o 3,94 mln zł wyższa od planu spółki.
Obie informacje są prawdziwe. Port się rozwija, a jednocześnie traci więcej niż wcześniej. Problem zaczyna się wtedy, gdy w komunikacji o sukcesie pierwsza liczba niemal całkowicie przykrywa drugą. Rekord frekwencji jest sukcesem operacyjnym. Nie jest dowodem, że model finansowy lotniska działa.
Więcej pasażerów nie wystarczyło
Przychody ze sprzedaży i zrównane z nimi wyniosły w 2025 roku 20,94 mln zł. Koszty działalności operacyjnej sięgnęły niemal 59,8 mln zł. Na podstawowej działalności spółka zanotowała 39,2 mln zł straty.
Największą pozycję kosztową stanowiły wynagrodzenia, składki i świadczenia pracownicze. Pochłonęły 27,4 mln zł, czyli więcej niż przychody ze sprzedaży i zrównane z nimi. Amortyzacja wyniosła 12,35 mln zł, a usługi obce 11,63 mln zł.
Nie można więc tłumaczyć całego problemu wyłącznie księgowym zużyciem terminala i infrastruktury. Nawet po wyłączeniu amortyzacji wynik EBITDA pozostał ujemny i wyniósł 22,7 mln zł. Port nie traci dziesiątek milionów tylko na papierze. Jego bieżąca działalność również nie pokrywa kosztów.
Ekonomia małego lotniska jest bezlitosna. Droga startowa, terminal, ochrona, ratownictwo i obsługa muszą pozostawać gotowe niezależnie od liczby pasażerów. Przy ruchu poniżej pół miliona osób rocznie te koszty rozkładają się na zbyt małą skalę. Rekord Łodzi jest historyczny dla samego portu, ale nadal nie jest wynikiem, który pozwala utrzymać taką infrastrukturę z własnych przychodów.
Lotnictwo przynosi mniejszość sprzedaży
Opłaty lotniskowe i usługi handlingowe przyniosły około 5,54 mln zł. Według danych spółki 73,5 proc. przychodów ze sprzedaży pochodziło z działalności pozalotniczej, między innymi z najmu, parkingów, cargo, reklam i usług marketingowych.
To ważna proporcja. Pokazuje, że same samoloty i pasażerowie nie są dziś ekonomicznym fundamentem portu. Rosnący ruch może zwiększać wpływy z parkingów, wynajmu powierzchni i usług, ale skala tego wzrostu nadal nie nadąża za kosztami.
Podzielenie straty brutto przez liczbę pasażerów daje około 76,60 zł na jednego podróżnego. Nie jest to dopłata do konkretnego biletu ani rzeczywisty koszt obsługi jednej osoby. Jest to jednak czytelna miara dystansu dzielącego rekord frekwencji od finansowej równowagi.
Lotnisko potrzebne, ale nie za każdą cenę
Strata 37,44 mln zł nie dowodzi, że lotnisko należy zamknąć. Port lotniczy nie jest zwykłym przedsiębiorstwem ocenianym wyłącznie przez roczny zysk. Bezpośrednie połączenia mają znaczenie dla mieszkańców, firm, turystyki i dostępności regionu. Tak samo jak drogi, kolej czy komunikacja miejska, lotnisko może przynosić korzyści, których nie widać w rachunku zysków i strat jednej spółki.
Te korzyści nie mogą jednak pozostawać wygodnym, niepoliczonym argumentem uzasadniającym każdą stratę. Miasto Łódź posiada 95,6 proc. udziałów w porcie, więc finansowe ryzyko spółki jest przede wszystkim ryzykiem samorządu. Ostatecznie to mieszkańcy mają prawo wiedzieć, ile miasto zamierza płacić za utrzymanie lotniska, jak długo i pod jakimi warunkami.
Dziś łatwiej znaleźć liczbę pasażerów niż odpowiedź na pytanie, jaka strata jest jeszcze akceptowalna. Miasto powinno przedstawić mierzalny plan: oczekiwane tempo wzrostu ruchu, rozwój siatki połączeń, limit corocznego wsparcia i termin, w którym strata operacyjna zacznie wyraźnie maleć.
Łódzkie lotnisko zasługuje na szansę, ale nie na finansowanie bez warunków. Rekord 2025 roku pokazuje, że port potrafi przyciągać więcej pasażerów. Wynik finansowy pokazuje, że wciąż nie potrafi przekuć tego wzrostu w stabilny model działania. Dopiero uznanie obu tych faktów będzie uczciwą rozmową o przyszłości Lublinka.
Autor
Redakcja Łódź+
Tekst opublikowany przez zespół redakcyjny Łódź+. Masz temat? Napisz do nas – szukamy najlepszych historii z miasta.
Dyskusja
0 komentarzy
Komentarze są moderowane przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Bądź pierwszy.




