The Guardian i ELLE piszą o Łodzi. Zagraniczne media doceniają przemianę miasta
„The Guardian”, węgierskie „ELLE”, holenderski „National Geographic Traveler”, czeski „Země Světa” i słowacki „ŽIVOT” poświęciły Łodzi obszerne materiały. Choć patrzą na miasto z różnych perspektyw, regularnie wracają do tego samego: filmu, czerwonej cegły i niezwykłej przemiany dawnych fabryk.
Łódź bez średniowiecznego rynku, zamku i pocztówkowej starówki okazuje się dla zagranicznych autorów atutem, a nie problemem. Zamiast próbować porównywać ją z Krakowem czy Wrocławiem, pokazują miasto, którego charakter wyrósł z przemysłu, kina i wielokulturowej historii.
W ostatnich miesiącach o Łodzi pisały redakcje z Wielkiej Brytanii, Węgier, Holandii, Czech i Słowacji. W materiałach przewijają się Manufaktura, OFF Piotrkowska, Księży Młyn, EC1, filmówka, muzea i Piotrkowska. Najmocniej wybrzmiewa jednak historia miasta, które znalazło nowe zastosowanie dla ogromnego przemysłowego dziedzictwa.
„The Guardian”: miasto kina i fabryk
Brytyjski „The Guardian” 5 września opublikował obszerny materiał Kevina Rushby'ego zatytułowany „A city break in Łódź, Poland’s capital of cinema and factories”.
Autor zaczyna od filmowych skojarzeń. Przypomina Andrzeja Wajdę, Romana Polańskiego, Pawła Pawlikowskiego, Agnieszkę Holland, Krzysztofa Kieślowskiego i Zbigniewa Rybczyńskiego oraz znaczenie łódzkiej Szkoły Filmowej. Później rusza przez Piotrkowską, pasaż Róży, OFF Piotrkowską, Manufakturę, Muzeum Kinematografii i Centralne Muzeum Włókiennictwa.

Najważniejsze jest jednak to, czego Łódź – w przeciwieństwie do wielu innych polskich miast – nie ma. Autor zauważa brak średniowiecznego centrum, ale zaraz przeciwstawia mu ogromną kolekcję XIX-wiecznych fabryk. Ich współczesne wykorzystanie określa jako imponujący przykład miejskiej rewitalizacji.
Jest przy tym ważny kontekst. „The Guardian” zaznacza, że podróż autora została zapewniona przez Polską Organizację Turystyczną, a dodatkowego wsparcia udzieliła firma Holiday Extras. Nie jest to więc historia o dziennikarzu, który całkowicie przypadkowo trafił do Łodzi.
Kilka dni później gazeta opublikowała również list czytelnika Richarda Bradbury'ego. Docenił on przemianę i ofertę miasta, ale zwrócił uwagę, że w materiale zabrakło odpowiedniego miejsca dla historii łódzkiego getta i Zagłady. To istotne uzupełnienie obrazu Łodzi pokazanego wcześniej w turystycznym reportażu.
„ELLE” odkrywa filmową Łódź

Jeszcze szerzej filmowy charakter miasta pokazuje węgierska edycja „ELLE”. Materiał Gyárfás Dorki ukazał się 31 sierpnia i prowadzi czytelników przez murale, muzea, pałace fabrykantów, Piotrkowską i miejsca związane z łódzką kinematografią.
Autorka dużo miejsca poświęca Szkole Filmowej i związanym z miastem twórcom, ale zwraca też uwagę na studentów, kawiarnie, bary i ofertę kulturalną. Jej wniosek jest prosty: na poznanie Łodzi nie wystarczy długi weekend. Według autorki można spędzić tutaj tydzień i każdego dnia znaleźć coś nowego.
Również w tym przypadku warto znać sposób powstania publikacji. „ELLE” oznaczyło materiał jako treść sponsorowaną, a przy zdjęciach wskazana została Polska Organizacja Turystyczna.
Osiem stron Łodzi w „National Geographic Traveler”
Łódź trafiła również do holenderskiego wydania „National Geographic Traveler”. W wydaniu z 31 sierpnia ukazał się ośmiostronicowy reportaż Sebastiaana Bedauxa „Łódź of Love”.
Autor odwiedza m.in. EC1, Monopolis, Księży Młyn, Białą Fabrykę, Stację Radegast, OFF Piotrkowską i Manufakturę. Opowieść ponownie budowana jest wokół przemiany miasta – dawnych elektrowni i zakładów, które dziś służą jako muzea, restauracje, biura i miejsca spotkań.
To właśnie zderzenie przemysłowej przeszłości ze współczesną Łodzią staje się jednym z głównych tematów reportażu.
Czesi poświęcili Łodzi całe wydanie
Jeszcze dalej poszedł czeski magazyn podróżniczy „Země Světa”. Wydanie 6/2026 w całości poświęcił Łodzi i województwu łódzkiemu.
Osobne materiały dotyczą narodzin włókienniczej potęgi, przemiany miasta, sztuki, historii społeczności żydowskiej oraz atrakcji całego regionu. Redakcja przedstawia Łódź jako miejsce często mijane przez Czechów jadących dalej nad Bałtyk, choć – jej zdaniem – właśnie tutaj znajduje się jeden z ciekawszych przykładów przemiany miasta przemysłowego.
Autorzy szczególnie mocno eksponują ponowne wykorzystanie fabryk. Dawne zakłady zmienione w muzea, galerie, kawiarnie i centra kultury określają jako jedną z największych atrakcji regionu.
Słowacki magazyn „ŽIVOT” również patrzy na Łódź przede wszystkim przez przemysłową historię. Pokazuje „czerwone miasto”, jego włókienniczą potęgę i sposób, w jaki dawna architektura została zachowana i otrzymała nowe funkcje. W materiale pojawia się też perspektywa obcokrajowców, którzy wybrali Łódź jako miejsce do życia.
Zagranica zauważa to, co w Łodzi najbardziej charakterystyczne
Pięć publikacji nie tworzy jeszcze dowodu na nagłą międzynarodową modę na Łódź – szczególnie że przynajmniej część materiałów powstała przy udziale instytucji zajmujących się promocją turystyki.
Pokazują jednak coś ciekawego. Zagraniczni autorzy właściwie nie próbują sprzedawać Łodzi jako kolejnego „ładnego polskiego miasta”. Interesuje ich właśnie to, czym Łódź różni się od bardziej oczywistych kierunków: fabryki z czerwonej cegły, film, ślady przemysłowej potęgi, wielokulturowa historia i skala przemian dawnych kompleksów.
To właśnie ta odmienność okazuje się najlepszą wizytówką miasta.
Autor
Redakcja Łódź+
Tekst opublikowany przez zespół redakcyjny Łódź+. Masz temat? Napisz do nas – szukamy najlepszych historii z miasta.
Dyskusja
0 komentarzy
Komentarze są moderowane przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Bądź pierwszy.




