Tu było „getto w getcie”. Łódź pamięta o ofiarach Porajmos
Przy ul. Wojska Polskiego 84 złożono kwiaty i zapalono znicze. W tym miejscu jesienią 1941 roku Niemcy zamknęli 5007 Romów i Sinti, w tym 2689 dzieci. Po zaledwie kilku tygodniach obóz przestał istnieć, a jego więźniowie zostali zamordowani.
Pamięć przy dawnej obozowej kuźni
Przedstawiciele łódzkich władz, instytucji publicznych oraz społeczności romskiej spotkali się w poniedziałek, 3 sierpnia, przy Kuźni Romów. Uroczystość zorganizowano dzień po przypadającym 2 sierpnia Dniu Pamięci o Zagładzie Romów i Sinti.
Kwiaty i znicze pojawiły się przed niewielkim budynkiem przy ul. Wojska Polskiego 84. Podczas niemieckiej okupacji znalazł się on na terenie wydzielonego z Litzmannstadt Getto obozu dla Romów i Sinti. W kuźni urządzono wówczas kostnicę. Dziś jest jednym z najważniejszych materialnych śladów tej tragedii w Łodzi.
– Pozostają tylko w słowach naszych dziadków i rodziców, dlatego my chcemy przekazać je kolejnym pokoleniom
mówił podczas uroczystości Jan Wiśniewski, prezes Centrum Doradztwa i Informacji dla Romów w Polsce.
Podkreślał, że wiedza o skali zagłady nie jest powszechna także wśród samych Romów. Jednym z określeń niemieckiego ludobójstwa Romów i Sinti jest Porajmos, tłumaczone jako „pochłonięcie”.
5007 osób zamkniętych na skrawku miasta
Niemcy utworzyli obóz jesienią 1941 roku w kwartale dzisiejszych ulic Wojska Polskiego, Obrońców Westerplatte, Starosikawskiej i Głowackiego. Od reszty getta oddzielały go podwójne zasieki z drutu kolczastego, a w części także głęboka fosa.
Między 5 a 9 listopada 1941 roku przywieziono tam w bydlęcych wagonach 5007 Romów i Sinti z Burgenlandu, leżącego na pograniczu austriacko-węgierskim. Wśród uwięzionych było 2689 dzieci. Wszystkich stłoczono na obszarze liczącym zaledwie 0,019 kilometra kwadratowego.
W obozie nie było latryn, łaźni ani dostępu do wody. Brakowało kuchni, naczyń i podstawowych środków higieny. W takich warunkach szybko wybuchła epidemia tyfusu. W ciągu siedmiu tygodni zmarło 719 osób, przede wszystkim dzieci. Ciała grzebano w zbiorowych mogiłach na terenie cmentarza żydowskiego.
5 stycznia 1942 roku Niemcy rozpoczęli likwidację obozu. Pozostałych więźniów wywozili do ośrodka zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem. Do 12 stycznia wszyscy zostali tam zamordowani. Łódzki obóz istniał niewiele ponad dwa miesiące.
Data związana z Auschwitz-Birkenau
Dzień Pamięci o Zagładzie Romów i Sinti przypada 2 sierpnia, w rocznicę likwidacji rodzinnego obozu romskiego w Auschwitz II-Birkenau. W nocy z 2 na 3 sierpnia 1944 roku Niemcy zamordowali w komorach gazowych około 4,3 tys. ostatnich więźniów tego obozu, wśród nich dzieci, kobiety i mężczyzn.
Łącznie do Auschwitz deportowano około 23 tys. Romów i Sinti. Około 21 tys. z nich zmarło z powodu głodu i chorób albo zostało zamordowanych. W Polsce 2 sierpnia jest oficjalnym dniem pamięci od 2011 roku.
– Czy pamiętamy, że nienawiść rasowa, religijna, światopoglądowa w konsekwencji zabiera ludziom godność i prawo do życia i wolności?
pytała podczas uroczystości Małgorzata Moskwa-Wodnicka, wiceprezydent Łodzi.
Kuźnia przypomina o ofiarach
Budynek dawnej kuźni przetrwał wojnę. 10 stycznia 2004 roku odsłonięto na nim tablicę w językach polskim, romskim i angielskim. Wewnątrz przygotowano ekspozycję poświęconą więźniom obozu.
To właśnie tutaj odbywają się łódzkie uroczystości upamiętniające zagładę Romów i Sinti. Kuźnia przypomina o ponad pięciu tysiącach osób, które przywieziono do Łodzi, odebrano im wolność, a następnie życie.
Autor
Redakcja Łódź+
Tekst opublikowany przez zespół redakcyjny Łódź+. Masz temat? Napisz do nas – szukamy najlepszych historii z miasta.
Dyskusja
0 komentarzy
Komentarze są moderowane przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Bądź pierwszy.




