Pożar na Wi-Mie. Straty mogą sięgnąć miliona złotych
Około 1000 m² dachu objął pożar, który 2 września wybuchł na terenie dawnej Widzewskiej Manufaktury przy al. Piłsudskiego 135. Ewakuowano 126 osób, a 29-latek trafił do szpitala. Policja ustala ostateczną przyczynę zdarzenia.
Pożar wybuchł w środę, 2 września, około godz. 15:00 na dachu remontowanego budynku na terenie dawnej Widzewskiej Manufaktury przy al. Piłsudskiego 135. To teren inwestycji WIMA Apartments realizowanej przez Cavatina.
Ogień objął około 1000 m² poszycia dachowego. Nad tą częścią Łodzi pojawiły się kłęby czarnego dymu, widoczne z dużej odległości. Źródłem intensywnego zadymienia były m.in. płonąca papa i materiały izolacyjne znajdujące się na dachu.
126 osób ewakuowanych. Trzech pracowników było na dachu
Służby podały, że ewakuowanych zostało 126 osób. Trzech pracowników, którzy znajdowali się na dachu, strażacy sprowadzili na dół.
Podkom. Maksymilian Jasiak z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi przekazał dla Dziennika Łódzkiego: „Podczas prac budowlanych na nowo budowanym bloku, na dachu podczas podgrzewania papy doszło do zapalenia styropianu. Z dachu ewakuowano trzech pracowników. Dwóch po badaniach zostało zwolnionych, natomiast jeden trafił do szpitala, który opuścił po przeprowadzonych badaniach.”
W pożarze nikt nie zginął.
Na miejscu pracowało 31 strażaków i osiem wozów straży pożarnej. Ogień gaszono zarówno z dachu i drabiny mechanicznej, jak i z wnętrza budynku. Strażacy podali cztery prądy gaśnicze.
Akcję komplikował sposób rozprzestrzeniania się ognia. Płonący materiał z dachu dostawał się do szachtów technicznych, powodując miejscowe zarzewia również na niższych kondygnacjach. Strażacy sprawdzali je kamerami termowizyjnymi.
Pożar został opanowany o godz. 15:58. Jak mówił później kpt. Łukasz Górczyński, rzecznik łódzkiej straży pożarnej: „Sytuacja pożarowa jest już opanowana. Sąsiednie zabudowania nie były w żaden sposób zagrożone.”
Służby wskazują na prace dekarskie. To nie jest ostateczna przyczyna
Wstępne ustalenia służb wskazują na związek pożaru z pracami prowadzonymi na dachu.
Strażacy wskazują, że przy pracach dekarskich z użyciem palników może dojść do przegrzania albo zapalenia papy. Nie oznacza to jednak, że przyczyna środowego pożaru została już ostatecznie ustalona.
Bryg. Jędrzej Pawlak z Komendy Wojewódzkiej PSP w Łodzi podkreślał: „To jest przypuszczalna przyczyna. Straż pożarna nie określa ostatecznej przyczyny zdarzenia. Czynności dochodzeniowo-śledcze prowadzi policja.”
To właśnie policyjne postępowanie ma wyjaśnić dokładny przebieg i przyczynę zdarzenia. Na obecnym etapie nie ma podstaw do przesądzania odpowiedzialności ani stwierdzania, że doszło do naruszenia zasad bezpieczeństwa pracy.
Straty wstępnie nawet do miliona złotych
Pożar zniszczył około 1000 m² poszycia dachowego. Uszkodzone zostały też części instalacji wentylacyjnej i sanitarnej oraz część materiałów budowlanych zgromadzonych na dachu.
Według wstępnych szacunków przekazanych przez bryg. Jędrzeja Pawlaka straty mogą sięgać nawet około miliona złotych. To jednak dopiero pierwsza ocena — dokładna wartość szkód będzie możliwa do określenia po szczegółowym sprawdzeniu uszkodzeń.
Podczas akcji zabezpieczono również cztery 33-kilogramowe butle z propanem-butanem, które pracownicy wynieśli poza miejsce narażone na wysoką temperaturę. Po ugaszeniu pożaru budynek przekazano kierownikowi budowy z zaleceniem dozoru pogorzeliska.
Do momentu publikacji materiału Dziennika Łódzkiego Cavatina nie odpowiedziała na pytania redakcji dotyczące zdarzenia.
Autor
Redakcja Łódź+
Tekst opublikowany przez zespół redakcyjny Łódź+. Masz temat? Napisz do nas – szukamy najlepszych historii z miasta.
Dyskusja
0 komentarzy
Komentarze są moderowane przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Bądź pierwszy.




