Mały kotek utknął pod tramwajem. Prowadząca ruszyła na ratunek
Mały kotek próbował dostać się do łódzkiego tramwaju, ale znalazł się pod podwoziem. Zauważyła go prowadząca MPK-Łódź, która najpierw sama próbowała go wydostać, a potem wezwała służby.
To miała być zwykła podróż łódzkim tramwajem, ale na trasie pojawił się niespodziewany pasażer. Jak poinformowało MPK-Łódź, do jednego z wagonów próbował dostać się mały kotek. Zamiast wejść do środka, zwierzę znalazło się jednak pod podwoziem tramwaju. Dla tak małego zwierzęcia oznaczało to śmiertelne zagrożenie.
Sytuację zauważyła prowadząca tramwaj Marzena Węglewska-Kazur. Według relacji MPK najpierw próbowała sama wydostać kota, a gdy to się nie udało, wezwała odpowiednie służby. W takich przypadkach liczy się czas, ale też ostrożność. Zwierzę było pod wagonem, więc każda decyzja musiała uwzględniać bezpieczeństwo i pasażerów, i samego kota.
MPK podało, że na miejsce wezwano nawet dźwig. Tramwaj miał zostać odholowany do zajezdni, aby można było bezpiecznie przeprowadzić akcję. Ostatecznie nie było to konieczne. Kotka udało się wydostać jeszcze przed użyciem cięższego sprzętu.
Po akcji zwierzę zostało przekazane strażnikom miejskim. MPK przeprosiło pasażerów za utrudnienia, ale w tym przypadku trudno mówić o zwykłej awarii czy opóźnieniu. Chodziło o ratowanie zwierzęcia, które znalazło się w miejscu, z którego samo nie mogło się wydostać.
Ta historia ma szczęśliwy finał głównie dzięki szybkiej reakcji prowadzącej. W miejskim transporcie podobne sytuacje nie zdarzają się codziennie, ale pokazują, że za kierownicą tramwaju często trzeba reagować nie tylko na ruch uliczny, sygnalizację i rozkład jazdy. Czasem trzeba też zatrzymać cały kurs, bo pod wagonem znalazło się życie, którego nie da się zignorować.
Autor
Redakcja Łódź+
Tekst opublikowany przez zespół redakcyjny Łódź+. Masz temat? Napisz do nas – szukamy najlepszych historii z miasta.
Dyskusja
0 komentarzy
Komentarze są moderowane przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu.
Bądź pierwszy.




